Co dzieje się między nami podczas sesji biodynamicznej? Czasem podczas sesji mówię do mojej klientki: „Mam wrażenie, że coś ściska mi gardło. Zobaczmy, czy to się pojawia też u Ciebie…” Albo: „Zrobiło mi się nagle ciężko w klatce piersiowej. Czy czujesz coś podobnego?” Bywa, że w takich chwilach patrzy na mnie z lekkim niedowierzaniem. Bo …
Co dzieje się między nami podczas sesji biodynamicznej?
Czasem podczas sesji mówię do mojej klientki:„Mam wrażenie, że coś ściska mi gardło. Zobaczmy, czy to się pojawia też u Ciebie…”
Albo:
„Zrobiło mi się nagle ciężko w klatce piersiowej. Czy czujesz coś podobnego?”
Bywa, że w takich chwilach patrzy na mnie z lekkim niedowierzaniem. Bo jak to możliwe, że ja coś czuję, zanim ona zdążyła to nazwać?
Czy to intuicja? Przypadek? A może jakaś czarna magia?
Nie – to ciało mówi. I słucha. I dostraja się. A ja jestem z nim – obecna i otwarta.
W tym artykule chcę opowiedzieć Ci o rezonansie, zestrojeniu i neuronach lustrzanych – czyli o tym, co naprawdę dzieje się między dwojgiem ludzi, kiedy jedno z nich jest gotowe słuchać drugiego nie tylko uszami, ale całym sobą.
Zestrojenie, czyli jak ciało terapeuty słyszy ciało klienta
W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej nie pracuję „nad Tobą”. Nie manipuluję, nie zmieniam. Towarzyszę temu, co w Twoim ciele już się dzieje – tak, jakbyśmy razem słuchały bardzo cichej, ale prawdziwej melodii.Kiedy wchodzę z Tobą w kontakt – moje ciało zaczyna się dostrajać do Twojego. To naturalny proces, znany z psychologii i neurobiologii. Nazywa się współregulacją.
Można powiedzieć, że:
Dwoje ludzi, którzy są w uważnym, bezpiecznym kontakcie – zaczyna „grać na tej samej fali”.
Neurony lustrzane, czyli dlaczego czasem czuję to, czego Ty nie wypowiedziałaś
W Twoim i moim mózgu działają neurony lustrzane – fascynujące komórki nerwowe, które „zapraszają” mnie do Twojego doświadczenia.Jeśli Twój system jest napięty, przestraszony, albo próbuje coś ukryć – mój system może to odczuć, zanim Ty jeszcze zdążysz to nazwać. I nie dlatego, że jestem „jasnowidzem” – ale dlatego, że nasze układy nerwowe są ze sobą w kontakcie.
To tak, jak wtedy, gdy wchodzisz do pokoju i czujesz „ciężką atmosferę” – mimo że nikt jeszcze nic nie powiedział. Twoje ciało wie. I moje też wie – zwłaszcza wtedy, gdy zostaje zaproszone do słuchania.
Czy to znaczy, że biorę coś od Ciebie?
Nie. To nie jest przejmowanie Twoich emocji. To nie jest wchłanianie Twoich trudności.To świadome współodczuwanie – ale z zachowaniem granic.
Moje ciało może na chwilę coś poczuć – ale pozostaję przy sobie. Dzięki temu mogę Ci powiedzieć:
„Tu coś się pokazuje. Może to ważne. Sprawdźmy razem.”
I wtedy Twój system może się rozluźnić. Bo nie jesteś z tym sama. Bo ktoś rozpoznał to, co w Tobie próbowało się przebić – ale jeszcze nie miało odwagi.
Bezpieczeństwo i rytm – dlaczego to takie ważne
To dostrojenie działa tylko wtedy, gdy w polu sesji jest zaufanie, powolność i uważność. Gdy nie próbuję Cię „rozgryźć” albo „naprawić”, tylko jestem z tym, co się wydarza.Tak właśnie pracuje się w nurcie biodynamicznym. Z pełną pokorą wobec Twojego rytmu. Z szacunkiem do granic. I z głęboką wiarą w to, że Twoje ciało wie, co robi – tylko czasem potrzebuje, by ktoś pobył przy nim, gdy się uczy mówić.
To nie magia, lecz relacja.
To, że czasem czuję coś w moim gardle, klatce piersiowej czy brzuchu – to nie nadprzyrodzone zjawisko. To żywe ciała – moje i Twoje – mówiące w języku, którego uczymy się słuchać razem.To jest język uważności, obecności, głębokiego szacunku.
I w tym języku – krok po kroku – może zacząć mówić też Twoje ciało. Bez pośpiech i nacisku, lecz z łagodnością, na jaką zasługujesz.
Zestrojenie to nie dar „wybranych”, lecz efekt praktyki obecności
W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej (BTCK) uczymy się nie tylko technik kontaktu z tkankami czy strukturami czaszki. Uczymy się przede wszystkim obecności – a ta rozwija w nas zdolność do:- słuchania drugiego człowieka bez potrzeby „robienia” czegokolwiek,
- czucia tego, co jeszcze niewypowiedziane,
- regulowania siebie, by nie wchodzić w proces klienta, tylko z nim współbrzmieć.
To, czy terapeuta „coś czuje”, zależy od kilku rzeczy:
- Czy jest w stanie zatrzymać się i słuchać naprawdę – z głębokiego spokoju, nie z umysłu.
- Czy jego własne napięcia i historie nie zagłuszają sygnałów z pola.
- Czy potrafi rozróżnić: to jest moje, to jest klientki, a to jest pole między nami.
- Czy potrafi pozostać w łagodności – nie analizować, tylko słuchać.
„Nie chodzi o to, by wiedzieć, co się dzieje. Chodzi o to, by być obecnym wobec tego, co się ujawnia.”
Więc… nie, nie każdy od razu. Ale tak – każdy terapeuta BTCK może się tego nauczyć.
To trochę jak z grą na instrumencie. Każdy może się nauczyć grać, jeśli ćwiczy, słucha, ufa – i nie próbuje na siłę wyprzedzać melodii.Z czasem stajesz się nie tylko osobą wykonującą technikę – stajesz się częścią większego pola: zestrojonego, obecnego, reagującego z miłością.



