Umów wizytę

Your life is waiting. Fast, long-lasting relief is nearby.

Umów wizytę

Your life is waiting. Fast, long-lasting relief is nearby.

Ciało pamięta.

O tym, jak wzorce reakcji zapisują się w układzie nerwowym W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej (BTCK) często mówimy, że „ciało pamięta”. To zdanie, choć brzmi jak poetycka metafora, w rzeczywistości opisuje głęboko somatyczne i neurofizjologiczne zjawisko. Nasz układ nerwowy – zwłaszcza jego część autonomiczna – zapisuje doświadczenia, których nie byliśmy w stanie w pełni zintegrować. Niektóre …

Ewa Woch-Dolewska
Ewa Woch-Dolewska

Jestem certyfikowaną terapeutką biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej.

Share:

O tym, jak wzorce reakcji zapisują się w układzie nerwowym

W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej (BTCK) często mówimy, że „ciało pamięta”. To zdanie, choć brzmi jak poetycka metafora, w rzeczywistości opisuje głęboko somatyczne i neurofizjologiczne zjawisko. Nasz układ nerwowy – zwłaszcza jego część autonomiczna – zapisuje doświadczenia, których nie byliśmy w stanie w pełni zintegrować. Niektóre z nich powracają później jako wzorce napięcia, reakcje emocjonalne lub trudności psychosomatyczne. I właśnie z tymi śladami ciała pracujemy w BTCK – z pokorą, cierpliwością i głębokim zaufaniem do mądrości organizmu.

Co to znaczy, że ciało pamięta?

Gdy doświadczamy silnego stresu, lęku lub traumy – szczególnie we wczesnym dzieciństwie – nasz układ nerwowy, nie mając wystarczających zasobów do poradzenia sobie z sytuacją, wchodzi w tryb przetrwania: walki, ucieczki lub zamrożenie. To nie są decyzje racjonalne – to głęboko pierwotne mechanizmy autonomiczne, mające na celu ochronę życia.

Jeśli doświadczenie nie może być rozładowane (bo np. nie było przestrzeni na bezpieczny płacz, nie było kogoś, kto mógłby nas wtedy przytulić i powiedzieć „jesteś bezpieczna”), to napięcie nie znika – zostaje w ciele. Z czasem przekształca się we wzorzec – rodzaj cichego programu, który uruchamia się w określonych sytuacjach.

Przykład: wzorzec „nie płacz, bo mama się martwi”

Wyobraźmy sobie małą dziewczynkę, która jako dziecko widzi zapłakaną mamę. Przychodzi do niej z własnym smutkiem, ale zamiast zostać przyjęta, doświadcza zawstydzenia lub odrzucenia. Mama, pogrążona w swoim bólu, mówi: „Nie płacz teraz, proszę, nie dokładaj mi”. Dziecko, chcąc chronić matkę i jednocześnie utrzymać z nią więź, tłumi swój płacz. Robi to raz, drugi, dziesiąty. Jego ciało uczy się: „Wyrażanie emocji jest niebezpieczne, muszę się zatrzymać, zamrozić, wytrzymać”.

W dorosłości może to skutkować trudnością w odczuwaniu emocji, napięciem w gardle, klatce piersiowej, a także objawami psychosomatycznymi takimi jak PMS, bóle głowy, problemy z oddechem czy przewlekłe zmęczenie. To, co kiedyś było ochroną, teraz staje się ograniczeniem.

Jak BTCK wspiera rozpuszczanie tych wzorców?

W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej nie „naprawiamy” ciała – tworzymy bezpieczne pole, w którym organizm może zacząć puszczać to, co przez lata było trzymane. Pracujemy z rytmem płynu mózgowo-rdzeniowego, z powięzią, układem nerwowym, ale przede wszystkim – z wewnętrzną mądrością ciała, którą nazywamy „Odechem Życia” (Breath of Life, za Williamem Sutherlandem).

Podczas sesji klient może doświadczyć delikatnych impulsów w ciele – ciepła, drgań, ruchów oddechowych, uwolnienia emocji. Czasem pojawiają się wspomnienia, czasem obrazy, czasem tylko głęboka cisza. To momenty, w których układ nerwowy zaczyna rozpoznawać, że już nie trzeba się trzymać. Że jest bezpiecznie. Że można wrócić do pełni.

Wzorzec nie znika od razu – ale może zmięknąć

Praca z zapisami w ciele to proces. Czasem jedno doświadczenie rozpuszcza się podczas kilku sesji, czasem wraca falami. Ale z każdą sesją układ nerwowy uczy się nowej mapy: mapy spokoju, obecności, kontaktu z samą sobą. Zamiast działać na automacie, uczysz się wsłuchiwać w swoje ciało, rozpoznawać napięcia, rozumieć je.

Ciało pamięta, ale potrafi też się uzdrawiać. To, co kiedyś było raną, może stać się miejscem czułości i ugruntowania. W terapii BTCK jesteśmy świadkami tej cichej alchemii: jak wzorce uwięzione w napięciu stopniowo rozpuszczają się w obecności, a to, co zamrożone – odzyskuje ruch i życie.

Dla mnie, jako terapeutki, nie ma nic bardziej poruszającego niż zobaczyć, jak w ciele zaczyna płynąć to, co zostało kiedyś zatrzymane. To jest nie tylko relaks. To jest odzyskiwanie swojej pełni.